niedziela, 4 lutego 2007

Tu es Petrus

Byłam wczoraj na Rubiku na żywo. Oratorium, ora, modlitwa. To było coś właśnie takiego. Muzyka, słowa. ale to by nie wystarczyło. Jeszcze to jak oni śpiewali i jak on dyrygował. Całym sobą, śpiewając razem z nimi. A oni śpiewali z uśmiechem i ten uśmiech było słychać. Taka niesamowita energia.

A pod sceną 4-5 letni chłopczyk stał i dyrygował. Jak Rubik do góry to i on do góry, jak się kłaniał, to on też. W finale operator go złapał i po obrazie Rubika tak przejętego rzucił równie przejęte dziecko :)).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz